Gimnazjalistki idą na całość
Nastoletnie dziewczyny, pod względem zachowania, są gorsze od chłopaków – alarmują badacze społeczni. - Niemal połowa dziewczyn w wieku do 17 lat minimum raz upiła się do nieprzytomności. Dziewczyny też się biją i umawiają na „ustawki” po lekcjach. Codziennie też toczą cichą wojnę, której ofiary cierpią wielki ból.
Dziewczyny do perfekcji mają opanowaną technikę zadawania bólu psychicznego: obmawiania, sabotowania, ośmieszania, wykluczania, manipulowania. Takie ciosy są bardziej dotkliwe dla ofiary, niż cios w nos. Nastolatki atakują z ukrycia korzystając z wiedzy, jaką mają o swojej ofierze (jej przeszłości, słabości, sekretach).
Tylko atakowana dziewczyna potrafi odczytać prawdziwy kontekst i wie, że słowa miały ją zranić. Dlatego takie przejawy agresji są często niezauważane dla osób trzecich zwłaszcza, że napastniczki kamuflują je udawaną troską, życzliwością, uśmiechem lub puszczaniem oczka.
Gimnazjum – wojnę czas zacząć
I w tak trudnej dla siebie sytuacji, nastolatki przeżywają szok – zmieniają szkołę. Idą do gimnazjum, gdzie od nowa muszą „zaistnieć”. Wywalczyć swój status i pozycję w grupie. Stanąć w szranki o „ciacho” (chłopaka), aby utrzeć nosa koleżankom i zaspokoić budzącą się w nich seksualność.
Wg psychologa Harry’ego Sullivana, człowiekiem kierują dwa motywy: zaspokojenie potrzeb biologicznych i bezpieczeństwo psychologiczne. Ten drugi zawiera pragnienie przynależności, uznania i władzy. A o to trzeba powalczyć.
Pierwszoklasistki łączą się w małe grupki i walczą między sobą o popularność. Zwycięska paczka zyskuje prestiż i przyciąga do siebie inne grupy i singielki. Na czele grupy staje „królowa – pszczoła” – dziewczyna o wysokim statusie , najpopularniejsza i najatrakcyjniejsza. To ona wyznacz trendy i zasady obowiązujące w grupie. Jej zdanie decyduje o losie innych.
Uczestnictwo w takiej strukturze jest nobilitacją społeczną i zapewnia popularność i zainteresowanie płci przeciwnej. Oznacza także podporządkowanie i akceptację istniejącej hierarchii. Nastolatki są więc od najmłodszych lat uwikłane w sieć wzajemnych powiązań, niechęci i niewypowiedzianej złości. Za fasadą przyjaźni, wspólnych imprez, zakupów ukrywają gigantyczne obszary rywalizacji. Walka na ciuchy, gadżety, perfumy, buty to codzienność w polskim gimnazjach.
Rodzice w kłopotach
Buzujące hormony sprawiają, że nastolatki zmieniają swoje zachowanie. Przeobrażają się z kochanego dzieciaka w kobietę i manifestują swoją dorosłość. Farbują włosy, robią makijaż, tatuaż, wkładają seksowny strój. Zaczynają interesować się płcią przeciwną. Czują się dorosłe i domagają się niezależności i poszerzenia granic wolności.
Rodzice powinni sprawować nad nimi kontrolę, bo 13-latka nie jest gotowa do samodzielnego życia. Partnerski model wychowania się raczej nie sprawdza, bo pogrążony w chaosie młody człowiek tak naprawdę potrzebuje przewodnika, a nie kolejnego kumpla. Dzieciaki potrzebują oparcia i bezwarunkowej miłości rodziców wyrażającej się zarówno głośnym mówieniem kocham ciebie, jak i egzekwowaniem pory powrotu do domu czy kładzenia się spać.
Z nastolatkiem trzeba rozmawiać. Nie wolno krytykować jego gustów muzycznych czy sposobu ubierania się. Nie należy rozpamiętywać usłyszanych słów krytyki czy dawać się wkręcać w argumenty typu „rodzice moich koleżanek zgadzają się na …” albo „wszyscy moi znajomi mogą …, a wy moi rodzice jesteście jacyś dziwni”.
Dla poratowania własnej psychiki warto wtedy porozmawiać z innymi rodzicami na klasowych wywiadówkach czy przejrzeć wnioski z raportu nt zachowań nastolatków (patrz raport Akademii Nauki „Pierwsza klasa gimnazjum – Olsztyn 2010 r.”). Wtedy okazuje się, że ile prawdy było w słowach dziecka oraz wraca zaufanie do siebie.
Nic nie zmieni jednak faktu, że rodzic przestał być w centrum uwagi dziecka.
Opr. na podstawie "Focus", marzec 2010, "Seksolatki - dlaczego dziewczyny stały się agresywne i zdemoralizowane"