Nauka czytania globalnego (metoda Domana)
Naukę czytania globalnego tzw. metodą Domana można zacząć już w 12 miesiącu życia dziecka. Wykorzystuje się wtedy jego wysoki wskaźnik inteligencji, który wynosi nawet 400 IQ i nieograniczoną swobodę uczenia się.
Przeciętny człowiek czyta z prędkością 3200-250 słów na minutę. Tymczasem najlepsze dla mózgu tempo to 800-1200 słów na minutę.
Tę możliwość marnujemy przez nasze przyzwyczajenie do powtarzania w myślach, czy nawet szeptem, tego co przeczytaliśmy, czyli tzw. subwokalizacji. Przy tym sposobie czytania maksymalne tempo czytania wynosi około 400 słów na minutę- mówi JAgoda Wąsowska treener technik czytania dla dzieci i szybkiego czytania w Akademiii Nauki.
„Ala ma kota” to nudziarstwo
Dlaczego tak się dzieje? Bo źle uczymy się czytać. Najpierw poznajemy literki „a”, „o” czy „e”. Rodzic pieje z zachwytu gdy dziecko potrafi wskazać je w książeczce. Jest szczęśliwy gdy malec po poznaniu spółgłosek tworzy sylaby i składa: „ta-ta”, „me-wa”. No, nareszcie może się pochwalić przed znajomymi, że dziecko już czyta...
Nie wszystkim dzieciom idzie tak dobrze. Gdy zaczynają naukę czytania, mają 5-6 lat. Sporo już wiedzą o otaczającym świecie i dla nich czytanka o tym, że „Ala ma kota” to nudziarstwo. O kocie każdy już słyszał o kogo obchodzi jakaś Ala. Nudzą się, wiercą, nauczyciele krzyczą.... Poza tym co dla dziecka oznacza literka „a”? Toż to czysta abstrakcja. To nie litera, z której składają się słowa, ale taki sam obrazek jak drzewko czy gruszka. Tyle że mniej kolorowy. I jak tu się tego nauczyć.
Rekordowe IQ
Analizując, ile informacji dzieci sobie przyswajają, naukowcy wyliczyli, że IQ maluchów, czyli iloraz inteligencji, który wyznacza m.in. zdolność do nauki, wynosi około 400 punktów. Przeciętny człowiek ma 100-120 punktów. Mając powyżej 150 punktów można zostać członkiem Mensy, stowarzyszenia ludzi wybitnie inteligentnych.- Dzieci z łatwością nauczą się tego, co dla nas jest niewyobrażalne. Poza nieprzeciętnym intelektem nie mają też uprzedzeń, że czegoś nie da się zrobić, i nawyków- mówi Jagoda Wąsowska.
Całymi wyrazami
Właśnie tę możliwość można wykorzystać ucząc dzieci czytania globalnego, czyli całymi wyrazami, a nie literka po literce. W skrócie polega to na tym, że dużymi (około 8 cm) czerwonymi literami piszemy pojedyncze słowa. Pokazujemy je dziecku głośno powtarzając co jest napisane na kartce. Oczywiście słowa muszą być odpowiednio dobrane, tak aby, potem móc tworzyć z nich krótkie zdania, np. „tata pije mleko”. Stopniowo zdania stają się coraz dłuższe litery mniejsze i zmienia się kolor czcionki na czarny, dla wygody małego czytelnika.
Gdy dziecko poznaje już około 100 słów, można z nim zacząć czytać specjalne książeczki z tekstem pisanym dużą czcionką. Czytając należy wskazywać palcem konkretny wyraz. Po kilku „czytaniach” dziecko zapamięta wszystkie nowe wyrazy. Dopiero na samym końcu uczymy go alfabetu.
Naukę metodą Domana można zaczynać już z 12-miesięcznymi dziećmi. Nie należy przejmować się tym, że nie otrzymuje informacji zwrotnej, w postaci przeczytania tekstu. Dziecko na pewno zapamiętuje pokazywane mu wyrazy- tłumaczy Jagoda Wąsowska.
Wybór tej metody nauki wymaga od rodziców systematyczności i sporych nakładów pracy. Trzeba czytać dziecku trzy razy dziennie, regularnie, przynajmniej przez pierwsze 23 tygodnie, bo tyle trwa „podstawowy kurs” czytania. Potem również nie można tego zarzucić, tylko dalej trzeba kupować lub przygotowywać samemu książeczki i czytać dziecku.
Azjaci szybsi od Europejczyków
Sceptycy twierdzą, że to „katowanie” dzieci nauką od najmłodszych lat. Tymczasem dla malców to forma zabawy. Poza tym nauka czytania globalnego jest bardziej naturalna niż tradycyjna. Ilu rodziców ze zdziwieniem stwierdziło, że dziecko pyta co jest napisane na szyldzie czy reklamie w sklepie a potem bezbłędnie odnajduje te wyrazy w gazecie lub na ekranie telewizora. Jak to się dziej skora nie zna liter?
Dziecku uczonemu metodą Domana wystarczy rzut oka na kartkę, aby wiedzieć co jest na niej napisane. Dorośli uczeni czytania metodą tradycyjną, przechodząc kurs szybkiego czytania, czytają najpierw słowo po słowie, potem łączą wyrazy w grupy. Równocześnie trenują oczy, aby poszerzyć swoje pole widzenia z naturalnych 4-6 do 8-12 cm. Dzięki temu bez trudu obejmują wzrokiem cały wiersz w gazecie i będą ją mogli czytać od góry do dołu.
- Azjaci mają dużo wyższe tempo czytania niż np. Europejczycy. Po pierwsze dla tego, że dla nich jeden symbol może oznaczać całe słowo, po drugie czytają z góry na dół- mówi Jagoda Wąsowska- Osoba po kursie szybkiego czytania traktuje wiersze w gazecie jak jeden obraz i jego treść sobie przyswaja.
Nie powtarzać w myślach
Dla wielu osób problemem w nauce szybkiego czytania jest pozbycia się nawyku subwokalizacji. Twierdzą, że jeśli nie powtórzą sobie w myślach czytanego tekstu, to nic z niego nie zapamiętają. Tymczasem jak wynika z eksperymentów, zdolność przyswajanie przez mózg informacji nie zwiększa się w wyniku powtarzania sobie ich w myślach. Nawet niekoniecznie uświadamiamy sobie zakodowanie pewnych informacji w mózgu. Dobrze o tym wiedzą producenci tzw. reklam podprogowych. Czasami mają one postać zwykłego filmiku o przyrodzie, ale co jakiś czas pojawia się logo czy nazwa firmy. Jednak pojawia się ono tak krótko, że świadomie tego nie rejestrujemy (napis widać np. przy oglądaniu reklamy w zwolnionym tempie). Dopiero potem w badaniu znajomości marki wychodzi, że bardzo dobrze kojarzymy sobie daną nazwę firmy. To efekt tego, że podświadomie rejestrujemy sobie jej nazwę, która dodatkowo kojarzy się z jakimś miłym plenerem.
Majka Magnuszewska