Akademia Nauki Olsztyn

Szkolenia dotowane EFS
dla firm


Bezpłatne lekcje
Zapisy
Szukaj w serwisie
strona główna /
osir
Akademia Nauki centrala metodyczna w Poznaniu
efs
Małpi Gaj
EduDzieci.pl

C - ADHD


drukuj

ROZRABIAKI, WIERCIPIĘTY I ŚWIRUSY

 

W każdej klasie jest dwójka, trójka niesfornych dzieciaków. Dla rodziców są wyrzutem sumienia, bo sobie z nimi nie radzą. Dla nauczycieli – skaraniem boskim. Coraz częściej te hiperaktywne dzieci szprycuje się środkami uspokajającymi. Błogosławieństwo to czy skandal?

 

Małe, białe tabletki zmieniają dzieci. Wcześniej Nina, ośmioletnia uczennica szkoły podstawowej z Mittelehrenbach w Szwajcarii była cały czas dzieckiem nadpobudliwym. Nigdy nie mogła sobie poradzić z odrabianiem zadań domowych. W kółko się tłumaczyła: Mam tyle na głowie. Ale od ponad roku sytuacja się zmieniła. Nina zażywa każdego dnia tabletki na poprawienie koncentracji. – Lepiej radzi sobie w szkole i jest bardziej sumienna – twierdzi matka. Bardzo długo nie mogła się zdecydować na podanie córce tego środka. Jednakże bez Ritalinu mała Nina nie mogła normalnie funkcjonować.

 

Również Felix, dziewięcioletni ruchliwy blondynek z położonego niedaleko Forchhein, zmienił się na lepsze od kiedy również zażywa ten specyfik. – Teraz potrafi usiąść spokojnie i czytać książkę – mówi matka. Także w szkole mały radzi sobie lepiej. Dyktando pisze nawet na trójkę z plusem. Matka jest zachwycona: Ritalin jest cudowny.

 

Podobnie jak Nina i Felix ponad 50 tys. Dzieci w Niemczech zażywa obecnie środki psychotropowe, dzięki którym odzyskują spokój i zdolność koncentracji uwagi. Lekarstwa mają za zadanie zwalczanie zaburzenia, które rozprzestrzenia się jak epidemia: Syndrom braku koncentracji połączonej z nadpobudliwością (ADHS).

 

Wraz z liczbą zdiagnozowanych przypadków wzrasta liczba małych konsumentów. Ritalin i Medikinet (konkurencyjny środek) cieszą się w Niemczech niespotykanym wzięciem.

 

Konsumpcja substancji aktywnej metylofenidad, będącej środkiem odurzającym, rośnie z każdym rokiem. W 1993 roku zużyto 34 kg, a w ubiegłym już 693 kg – dwudziestokrotny wzrost w ciągu dekady.

 

Pigułka na wszystko?

O wiele większa, niż ilość przepisanych leków, jest liczba rodziców, którzy obawiają się, że ich pociechy cierpią na tę niepokojącą dolegliwość. Ponad 60 niemieckojęzycznych książek zajmuje się tym tematem. Na spotkaniach setki uczestników przysłuchują się sporom psychologów, lekarzy w najważniejszych kwestiach: W jaki sposób mogę stwierdzić, czy moje dziecko jest chore? Co jest przyczyną – wychowanie rodziców, czy geny? Czy Ritalin może pomóc? I czy nadpobudliwość jest chorobą, którą należy traktować poważnie, czy jako przejaw mody?

 

Toczy się wzbudzająca emocje, pełna gwałtownych oskarżeń debata: Ten kto pozwala swojemu dziecku łykać psychotropy, bywa piętnowany jako wyrodna matka lub wyrodny ojciec. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych środki te zażywa młodzież i dorośli. Należą do stylu życia, zmniejszają uczucie głodu i likwidują zmęczenie. Tabletki są łykane lub kruszone na proszek i wdychane przez nos.

 

„Niektórzy rozpuszczają je w wodzi i wstrzykują sobie tę miksturę” – ostrzega amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości. Zastrzyki mogą doprowadzić do „poważnych uszkodzeń płuc i siatkówki oka”, a także „spowodować silne psychiczne uzależnienie”.

 

W USA pięć milionów uczniów zażywa codziennie metylofenidad. Według naukowców nadpobudliwość dotyczy od dwóch do dziesięciu procent wszystkich dzieci – zgodnie z tą tezą, statystycznie w każdej klasie uczy się przeciętnie dwójka „nakręconych” dzieci, które potrzebują opieki medycznej. Wzrastająca liczba dorosłych uważa się w ostatnim czasie za patologicznie rozbitych i nadpobudliwych. „British Medical Journal” napisał niedawno, że te zaburzenia psychiczne u ludzi dojrzałych są niesłusznie bagatelizowane.

 

Żerowisko koncernów

Eksperci medyczni oceniają, że nawet sześć procent całej populacji cierpi na chorobliwy brak koncentracji. Zdaniem hamburskiego neurologa i psychiatry Victora-Felixa Mautnera dotyczy to wielu dziennikarzy, polityków i menedżerów, którzy przeżywają stres w pracy.

 

Branża farmaceutyczna znalazła w nich nową klientelę. „Nadpobudliwość, to wierna towarzyszka na całe życie”, zawiadamia radośnie producent Ritalinu, koncern Novartis. Wprowadził niedawno na rynek ilustrowaną książkę dla najmłodszych. Bajka opowiada historię chorej ośmiorniczki o imieniu Hippihopp: „Syndrom braku koncentracji!” Wie także, czego dziecku brak: ”Małej, białej tabletki”.

 

Z kolei firma farmaceutyczna Lilly jest sponsorem sympozjów poświęconych nadpobudliwości u dzieci. Chcę złożyć wniosek o dopuszczenie własnej tabletki Atomexetin, która polepszy „społeczne i rodzinne funkcjonowanie” dzieci. Gdy przemysł farmaceutyczny w swoich kampaniach rozdziela między siebie przyszłe rynki zbytu, lekarze spierają się zaciekle, czy masowe przepisywanie psychotropów uczniom szkół podstawowych jest błogosławieństwem czy skandalem?

 

- Jeśli rozwój u jakiegoś dziecka nie przebiega właściwie, powinniśmy przeciwdziałać temu za pomocą leków – twierdzi lekarz pediatra Klaus Skrodzki. Żwawy łysiejący mężczyzna prowadzi w Forchheim praktykę od ponad dwudziestu lat. Przepisał Ninie, Felixowi i wielu innym dzieciom z tych okolic metylofenidad. Fakt, że Skrodzki stał się w Niemczech pionierem w leczeniu Ritalinem, ma związek z jego własnym synem, dzisiaj 27-letnim Florianem. – Zwracał na siebie uwagę już w przedszkolu. Malowanie zupełnie mu nie wychodziło, wiele rzeczy niszczył - opowiada ojciec. W szkole podstawowej jego syn przestał dawać sobie radę. Po sześciu tygodniach ojciec zabrał go z klasy i zaczął podawać metylofenidat.

 

Florian nie zrobił matury, potem udało mu się zdobyć wykształcenie jako specjalista w dziedzinie ogrodnictwa i hodowli koni. Dzisiaj sprząta stajnie w stadninie i uczy dzieci jeździć konno. – lepiej czuje się z końmi, ale wyszedł na ludzi – twierdzi jego matka. Skrodzki przepisuje ten środek również sześciolatkom. Jego najmłodszy pacjent, przyjmujący metylofenidat, miał trzy lata. – Obawiałem się, że matka doprowadzi biciem do śmieci dziecka- usprawiedliwia swoja decyzje lekarz.

 

Błąd w sztuce?

Natomiast pediatra-psycholog Dietrich Schultz, który od 20 lat prowadzi w Wolfratshausen własną praktykę, obserwuje coraz powszechniejsze przepisywanie metylofenidatu z rosnącym niepokojem: „Nadpobudliwość jest sztucznie stworzona koncepcją, za pomocą której definiuje się zachowanie dzieci, spowodowane przez nasze społeczeństwo”.

 

Przepisywanie psychortopów małym dzieciom bez jakiejkolwiek dodatkowej terapii jest błędem w sztuce lekarskiej.

 

Spór lekarzy pediatrów poróżnił już ze sobą psychologów, matki, ojców, terapeutów, dziadków, nauczycieli i polityków: Czy rzeczywiście za masowym przepisywaniem lekarstw dzieciom ukrywa się prawdziwy wzrost ich patologicznych reakcji w zachowaniu? A może za pomocą psychotropów powinny być zwalczane tylko krańcowo negatywne stany?

 

Amerykański politolog Francis Fukuyama jest jednym z najbardziej bezkompromisowych krytyków leczenia duszy za pomocą terapii farmakologicznych. Dawniej kształtowano charakter niesfornych dzieci przez „samodyscyplinę i zwalczanie niewłaściwych skłonności – pisze Fukuyama. – Dzisiaj idziemy na skróty za pomocą lekarstw, żeby osiągnąć ten sam wynik”.

 

Jednak wśród dziecięcych psychiatrów i psychoterapeutów, którzy każdego dnia zajmują się nadpobudliwymi pacjentami, tylko nieliczni jednoznacznie potępiają metylofenidat. Z kolei inni uważają ten środek za wręcz nie zbędny, jeśli dziecka w ogóle nie daje się uspokoić.

 

- Ritalin przynosi wyraźną ulgę dzieciakom, które w wyniku zaburzeń popadły całkowicie w izolację w grupie lub same nie mogą ze sobą wytrzymać – oznajmia psychoterapeuta Hiltrud Bierbaum-Luttermann, która od wielu lat pracuje w Berlinie z dziećmi cierpiącymi na tę chorobę. – Dzięki lekom bywają wreszcie chwalone przez otoczenie, co wzmacnia ich poczucie wartości.

 

Markus Węglorz, psycholog dla dzieci i młodzieży w Braunschweig, twierdzi nawet: Czasami rodzice wahają się, czy dawać swojego nadpobudliwego dziecka do domu opieki. Dopiero wówczas nieprzypisanie Ritalinu byłoby błędem w sztuce lekarskiej.

 

Codzienna udręka

centrum tego sporu tkwią rodzice – bezradni, niepewni i nie dający sobie rady ze swymi trudnymi dziećmi. – Codzienna szarpanina – tak określa swoje życie pewna czterdziestopięcioletnia matka ze wsi w Schwabii. Od pierwszej klasy jej jedenastoletni syn Christian, trzeci z czwórki rodzeństwa, zamęcza siebie i rodzinę. Przy porannej toalecie marudzi, gdy myje zęby ciągle gada, podczas śniadania chce dostać kredki, w trakcie odrabiania lekcji chce gotować budyń. Wtrąca się do każdej rozmowy, a wieczorem w łóżku nie może spokojnie zasnąć – i tak przez 365 dni w roku.

 

Kiedy matka nie może już tego wytrzymać, trzaska drzwiami i biegnie wokół bloku, żeby nie bić syna. We wsi, liczącej 200 mieszkańców, czuje się osamotniona ze swoim problemem.

 

W końcu Christianowi przepisano Ritalin. Na początku wymiotował tabletkami, które matka siłę wpychała mu do ust. Nie chciał być „zwariowanym świrem”, który bierze leki psychiatryczne. W pewnym momencie jednak uświadomił sobie, że dzięki metylofenidowi radzi sobie lepiej w szkole, bo ten lek go po prosu uspokaja. Mimo to matka nie jest jednak szczęśliwa z takiego rozwiązania problemu: Pod wpływem Ritalinu jest otępiały niczym robot.

 

Również pełnomocnik rządu federalnego ds. środków odurzających, Marion Caspers-Merk (SPD), ma mieszane uczucia... – Każdego roku zużycie substancji wzrasta o sto procent. Caspers-Merk poleciła więc zbadać wszystkie recepty na metylofenidat w 200 tzw. Aptekach patronackich: co trzecia z nich była wypisana nie przez pediatrę lub psychiatrę, lecz przez lekarza analityka, radiologa, laryngologa, ginekologa – a w jednym przypadku nawet przez stomatologa.

 

Trzeba skończyć z tym bałaganem. – W przyszłości – postuluje Casper-Merk – tylko pediatrom, psychiatrom i lekarzom z dodatkową specjalizacją będzie wolno przepisywać metylofenidat. Specyfik będą mogły otrzymywać dzieci dopiero od szóstego roku życia.

 

Również coraz więcej lekarzy i terapeutów narzeka na praktykę stosowania tego specyfiku na wzrost. Specjaliści, jak Brigitte Lehmkuhl z berlińskiego szpitala Charite i Norbert Veelken z hamburskiej kliniki Nord, obserwują stałe przypadki dzieci łykających metylofenidat na podstawie błędnej diagnozy.

 

Zdesperowani rodzice, spodziewają się szybkiego usunięcia problemu, znajdą zawsze dostęp do lekarza, który przepisze Ritalin. Odkrycie syndromu o nazwie ADHS ojcowie i matki przyjęli z olbrzymią ulgą. Łatwiej akceptują swoje nieznośne dziecko, jeśli przyczyną problemów nie leży wyłącznie po stronie wychowania.

 

Pojawił się też pogląd, że zaburzenie to ma podłoże organiczne. Badania dzieci hiperaktywnych wykazały, że niektóre obszary ich mózgów są o około 10 procent mniejsze od tych samych obszarów u osób zdrowych. Jednak nie dowiedziono jeszcze faktycznego związku przyczynowego. Naukowcy odkryli jeszcze inną prawidłowość wskazującą na dziedziczność syndromu ADHS. Badania na bliźniętach wykazują, że to zaburzenie może mieć uwarunkowanie genetyczne – co dla rodziców nadpobudliwych dzieci może brzmieć jak uwolnienie od winy.

 

Ojcowie i matki, którzy zadawali sobie latami pytanie, jakie popełnili błędy, doczekali się nareszcie pocieszenia, że ADHS nie można przypisać wadliwemu działaniu jakiegoś pojedynczego genu. To raczej bliżej nie określona liczba nierozpoznanych jeszcze genów wpływa na temperament i zdolność koncentracji uwagi dziecka. Chociaż syndrom ADHS ma podłoże dziedziczne, nie może bynajmniej rozgrzeszać całkowicie rodziców. Wychowanie, środowisko dziecka i rodzina decydują o tym, czy i w jakim stopniu skłonności dziedziczne doprowadzą w efekcie do wystąpienia zespołu nadpobudliwości.

 

Tymczasem przemysł farmaceutyczny stara się z wszystkich sił przedstawić ADHS jako zaburzenie natury czysto biologicznej – które łatwo leczyć tabletkami. Oto firma Keck, producent Medikinetu, twierdzi w ogłoszeniach reklamowych: metylofenidat „stymuluje syntezę neuroprzekaźników”.

 

Jak metylofenidat wpływa na rozwijający się jeszcze mózg dziecka – tego nie wiadomo. Chociaż substancja jest przepisywana nadaktywnym już od 50 lat, to dopiero ubiegłego lata udało się Norze Volkow, lekarzowi –psychiatrze z Brookhaven National Laboratory w Nowym Jarku, uzyskać wstępne informacje o tym, jak metylofenidat wpływa na mózg: mianowicie blokuje on funkcje pewnych białek transportowych i zwiększa stężenie neuroprzekaźnika o nazwie dopomina w synapsach – działając podobnie jak kokaina. Wśród skutków ubocznych, z jakimi należy się liczyć przy przyjmowaniu Ritalinu, wymienia się zaburzenia psychomotoryczne, lęki, bezsenność i manie prześladowcze. Po nagłym odstawieniu leku mogą wystąpić objawy zespołu odstawiennego. Poza tym specyfik ten u wielu dzieci zmniejsza łaknienie. Metylofenidat pozostawia w mózgu trwałe ślady. Naukowcy pod kierownictwem neurologa Z Getyngi Geralda Hüthera podawali modym szczurom ten specyfik, a kiedy zbadali mózgi dorosłych osobników, stwierdzili u nich w pewnych obszarach mózgu zmniejszoną o połowę liczbę białek transportujących dopaminę. Jej niedobór mógłby w przyszłości wywoływać chorobę Parkinsona.

 

Tak, jak niejasne są możliwe przyczyny nadpobudliwości i jej długoterminowe skutki, tak rozmazany wydaje się rodzicom sam obraz choroby. Co właściwie odróżnia dziecko z syndromem ADHS od żywego, ruchliwego bachora z twórczymi pomysłami? Opisy dzieci hiperaktywnych są tak jaskrawe, jak książkowych bohaterów w rodzaju Tomka Sawyera. Rozmarzone, chaotyczne i nie dbające o porządek – jednocześnie uczuciowe, uczciwe, nieprzekupne, kreatywne, uzdolnione muzycznie i artystycznie, łatwo popadające w entuzjazm.

 

Jak gasić wulkan?

W testach na inteligencje uzyskują często ponad przeciętne wyniki, uważane są jednak za mające nie chętny stosunek do szkoły i do wysiłku. W perspektywie grozi im bezrobocie i degradacja społeczna. Niekiedy jednak ta odrębność może się okazać drogą do kariery. U geniuszy takich jak Albert Einstein, Wolfgang Amadeusz Mozart, Winston Churchill Beniamin Franklin stwierdzono objawy syndromu ADHS.

 

Dla postawienia brzemiennej w skutki diagnozy specjaliści dysponują jedynie subiektywną metodą: oceną sytuacji dziecka, obserwacjami rodziców, nauczycieli i lekarzy. Rozmowa z dziećmi niewiele daje. Kiedy ktoś skupia na nich pełne zainteresowanie, potrafią godzinami zachowywać się normalnie. Lekarze musza ustalić trzy rzeczy. Czy u dziecka podejrzewanego o syndrom ADHS występują zaburzenia koncentracji uwagi? Czy ma skłonność do hiperaktywności, a więc czy jest motorycznie niespokojne? I czy we wszystkich swoich zaburzeniach jest impulsywnem, tzn. czy zawsze działa szybciej niż myśli?

 

Wymagana jest więc koronkowa robota na polu diagnostyki – filmowania dziecka w różnych sytuacjach, np. Podczas odrabiania zadań domowych albo podcas zabaw w gronie ruwieśników. Wielu lekarzy nie zadaje sobie takiego trudu. W efekcie dowolnie przykleja się dzieciom etykietkę „ADHS”. Pokazują to różnice pomiędzy krajami, że na syndrom ADHS cierpi 5,8 procent dzieci brazylijskich, 7,1 procent małych Finów, a w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest podobno 14,9 procent dzieci z zaburzeniami uwagi – nikt nie wie, co mogło spowodować takie różnice.

 

Nacją wiodącą na polu zaburzeń koncentracji są od lat Amerykanie. W Stanach Zjednoczonych syndrom ADHS jest tak popularny jak Burger King i McDonald’s: Przyjmuje się, że około 5 mln dziecicierpi na nadpobudliwość. W niektórych przedszkolach wychowawcy przydzielają malcom codzienną dawkę Ritalinu, a szkoły otrzymuja dodatek w wysokości 400 dol. na każdego pacjenta – jako odszkodowanie za zmorzona uwage jaką nauczyciele musza poświęcić szczególnie denerwującym uczniom.

 

Szkoła jest rzeczywiście tym miejscem, gdzie skuteczność metylofenidatu jest najbardziej widoczna: w ciągu 20 minut dzieci się uspokajają, potrafią trzymać ołówki bez skurczu mięśni dłoni i mogą śledzić wywody nauczycieli.

 

Wciąż jednak nie wiadomo, jak ten „szybki efekt” przekłada się na psychikę człowieka, gdy stanie się dorosłym.

 

JÖRG BLECH, KATJA THIMM – der Spiegel 07.2002r.



Copyright © 2007 Akademia Nauki Olsztyn
tel./fax +48 89 521 87 45
tel. kom. +48 509 856 971
e-mail: akademia@efektywna-nauka.pl
e-mail: olsztyn@akademianauki.pl