Jak się uczyć na egzamini nie tylko...?
Rozmowa z Markiem Siurawskim, ekspertem szybkiego zapamiętywania
- Czy tegoroczni maturzyści mają jeszcze szansę nauczyć się szybko zapamiętywać?
- Tak. Chociaż kurs trwa dziesięć dni, to każdy może też spróbować ćwiczeń doraźnych. Według badań Instytutu Tony'ego Buzana nowoczesnymi technikami zapamiętywania posługuje się zaledwie 1 proc. osób. A jest to nie tylko skuteczne zapamiętywanie, ale i bardzo przyjemne. Trzeba uruchomić obie półkule mózgowe, a przede wszystkim wyobraźnię, wręcz fantazję. Żeby szybko nauczyć się słów w obcym języku, np. hiszpańskiego "arrabal" (przedmieście), trzeba zbudować w umyśle obrazową, choć może nonsensowną, historyjkę. Zapamiętujemy tak: arra jak ara - papuga, która wskakuje na bal, a ten stacza się na przedmieście. Już zawsze, kiedy będziemy chcieli przypomnieć sobie, jak po hiszpańsku jest przedmieście, przyjdzie nam do głowy ta ara i bal. Tą metodą można zapamiętać jedno obce słowo nawet w kilka sekund.
Skojarzenia to jedyny sposób?
- Nie. Trzeba opanować trzy główne metody. Pierwsza to łańcuch skojarzeń (wykorzystanie naszej wyobraźni i siły skojarzeń - np. wątki powieści, z których każdy da się przedstawić tak: drzewo, wuj Jan, statek, zabójstwo. Ich kolejność zapamiętamy, łącząc jakimiś absurdalnymi dynamicznymi skojarzeniami. I tak na drzewo wchodzi wuj Jan, który przeskakuje na statek i tam pada ofiarą morderstwa). Kluczem jest "zobaczyć" tę historyjkę. A teraz sprawdźcie, jakie obrazy nasuwa wyobraźnia na hasło "drzewo". Ciąg takich słów-kluczy może być nieskończony. Druga to metoda zakładkowa (wykorzystująca miejsca w pokładach pamięci reprezentowane przez celowo wybrane i zapamiętane obrazowe słowa). Np. jeśli wcześniej nauczyłem się, że obrazowe przełożenie cyfr 1, 2, 3, 4..., to ołówek, łabędź, koniczyna, krzesło... (zakładki obrazkowe), to podaną poprzednio kolejność wątków w naszej powieści mogę zapamiętać, łącząc dynamicznym, nonsensownym skojarzeniem ołówka z drzewem, łabędzia z wujkiem Jankiem, koniczynę ze statkiem, a krzesło z zabójstwem. I trzecia metoda - podobieństwo brzmieniowe słów-obrazów (wspomniane "arrabal"). Pomoże nam to także w kilka godzin zapamiętać całą tablicę Mendelejewa, a w dwie godziny nawet poczet królów polskich.
A wzory matematyczne?
- Jak zawsze trzeba "zobaczyć" informację - dźwięk, liczbę. Przy nauce wzorów matematycznych wykorzystałbym metodę skojarzeniową, np. a - as, t - Tel, b - bez, coś do kwadratu - trzeba zapamiętać ("zobaczyć") kwadrat.
- Jeśli jest to tak proste, jak Pan mówi, to dlaczego nie stosujemy tego powszechnie" Brak nam wyobraźni?
- Tak. Telewizja zabiła wyobraźnię, pozbawiła nas możliwości własnego kreowania rzeczy i zjawisk, których nie widzimy. Jeśli ktoś dużo czyta, to łatwość wyobrażania sobie i skojarzeń ma znacznie większą. Metoda zapamiętywania za pomocą skojarzeń pozwala nam wykorzystać potencjał naszego mózgu, pobudzić intuicję, poprawić samoocenę. Mało tego - lepiej śpimy i lepiej wyglądamy.
- Czasu do egzaminu już coraz mniej, to może jednak lepiej szybko wkuć?
- I szybko zapomnieć? Bo wkuwanie to mechaniczne powtarzanie tekstu, który i tak zaraz zapomnimy, więc potem znowu będziemy musieli wkuwać. To bez sensu.
- Co wobec tego radzi Pan maturzystom w ostatniej chwili?
- Nie przetrenowywać się, nie pracować non stop przez pięć, sześć godzin. Najlepiej uczyć się w systemie: jedna godzina nauki - dziesięć minut przerwy. Jeśli uczysz się matematyki, to po dwóch godzinach zmień przedmiot na diametralnie inny, np. na historię. Te dziesięć minut można wykorzystać nawet na drzemkę. No i muzyka. Podczas nauki radziłbym słuchać muzyki klasycznej, np. barokowej (60 uderzeń na minutę), a w przerwie - koncertu skrzypcowego Mozarta. Polecałbym też metodę relaksu: 1 - 4 - 2. Jeden to głęboki wdech nosem w ciągu jednej jednostki czasowej, cztery - zatrzymanie powietrza przez cztery jednostki, dwa - wydech przez usta w ciągu dwóch jednostek czasowych. Jednostką mogą być np. kroki podczas spaceru.
- A w noc poprzedzającą egzamin włożyć książkę pod poduszkę, może samo wejdzie?
- To jest mit. Samo nie wejdzie, podobnie jak nie uda się nauczyć przez sen, bez udziału świadomości, bo zapamiętywanie i uczenie się to właśnie procesy świadome, pobudzające pracę mózgu.
- Kiedy na egzaminie patrzymy na pytania, mamy problem - od czego zacząć? Czy najpierw zrobić trudne, dopóki nie jesteśmy zmęczeni, czy może łatwe, bo to umiemy?
- Zdecydowanie trzeba zacząć od tego, co umiemy. Po pierwsze, mamy większą szansę, że zrobimy coś dobrze, po drugie - jeśli zaczniemy od trudnego, może nam zabraknąć czasu i wtedy nie zrobimy łatwego, a trudne też niekoniecznie dobrze. I wreszcie - sukces przy pierwszych zadaniach nastroi nas optymistycznie, podniesie naszą samoocenę i wtedy mamy większe szanse na to trudne.
- Dziękujemy za rozmowę